środa, 23 kwietnia 2014

Five English books you must read!

 Learn English... Czytająco!

 czyli 5 książek z Wielkiej Brytanii, które powinieneś przeczytać.


Dzisiaj bardziej literacko, ale nie zabraknie też oprawy muzycznej.  
"W 80 blogów dookoła świata" to akcja twórców blogów o tematyce językowej, ma ona na celu przybliżyć kulturę danego państwa. 


Learn English Śpiewająco przygotował dla Was garść informacji o 5 brytyjskich książkach, które warto poznać. Mam nadzieję, że post zachęci Was do odwiedzenia biblioteki i bliższego przyjrzenia się omówionym pozycjom. A oto i dzisiejsi bohaterowie:






polski tytuł: 
"Makbet" 

autor: William Shakespeare

Gdy myślę o angielskiej literaturze na pierwszy plan zawsze wysuwa mi się postać Shakespeare'a. Postać w historii Wielkiej Brytanii wyjątkowa, jak i enigmatyczna.
Pewnie nigdy do końca nie poznamy prawdy kim był William i jak tworzył swoje dzieła. Istnieje wiele spekulacji na ten temat. Niektórzy nawet podważają jego autorstwo, przypisując je innym osobom, a nawet całej grupie twórców. Niemniej tajemnicze pozostaje dla nas jego życie osobiste... Tak czy owak, to właśnie dzięki niemu, teatr, literatura oraz język niesamowicie się rozwinęły. Do dzisiaj Brytyjczycy używają wielu zwrotów, które stworzył Shakespeare. Dlaczego mój wybór padł na "Makbeta"?
Ponieważ należy on do najczęściej wystawianych sztuk. Doczekał się też kilku adaptacji filmowych (wg Wikipedii - 7). Mam też wrażenie, że to sztuka, której przesłanie nigdy się nie zestarzeje - zawsze jest aktualna. Wystarczy włączyć wiadomości w telewizji, by być świadkiem walk o władzę i wpływy. 

JAG PANZER - "Tragedy of Macbeth" - jak widać, Shakespeare inspiruje nawet zespoły metalowe



TEKST PIOSENKI: KLIK





polski tytuł:  
"Władca pierścieni"

autor: J.J. Tolkien

Dlaczego warto przeczytać? O ile dla fanów fantasy odpowiedź jest aż nazbyt prosta, to jednak biorę pod uwagę fakt, że nie każdy gustuje w tym gatunku, opowieściach o elfach, krasnoludach i nieistniejących światach. Sama nie jestem jego miłośniczką. Ale Tolkiena po prostu trzeba znać! Uważam, że to lektura obowiązkowa dla każdego, którego tak jak mnie fascynuje Wielka Brytania, jej kultura, literatura, historia. To właśnie od Tolkiena zaczął się boom na fantasy. Warto znać powieść, która wniosła do literatury tak wiele. Pisany przez około 12 lat, "Władca pierścieni", został przetłumaczony na wiele języków (wg Wikipedii na co najmniej 38). Nie jest moim celem streszczanie historii Śródziemia, więc na temat fabuły nie będę nic zdradzać. Każdego filologa powinien jednak zainteresować fakt, że Tolkien stworzył nowy język na potrzeby swojej powieści. Język quenejski, bo o nim mowa, zainspirowany został łaciną, greką i językiem fińskim. Do zapisu języka elfów wymyślił Tolkien alfabet. Jak wygląda, możecie zobaczyć TUTAJ.

 ENYA - "May It Be" - piosenka z filmu "Władca pierścieni" - napisana w języku angielskim i elfickim


TEKST PIOSENKI: KLIK






  polski tytuł: 
"Folwark zwierzęcy"
autor: George Orwell 

Pomysł Orwella wydaje się wcale nie nowy w literaturze - wszak od dawna zwierzętom przypisywano cechy ludzkie, aby oddać pewne charaktery. A jednak ten w zasadzie prosty zamysł zaowocował dużym sukcesem. Choć autor miał pod górkę, ponieważ wydanie "Folwarku..." okazało się wcale nie takie proste, to w końcu się udało... Podobno była to też pierwsza książka Orwella, z której był on w pełni zadowolony. Dlaczego polecam tę powieść? Warto wiedzieć, że do 1988 roku, a więc do czasów, gdy Polska była krajem komunistycznym, cenzura zabraniała wydania powieści Orwella. Trudno się dziwić. Wszak przedstawiony świat zwierząt to jedynie alegoria, krytyczne przedstawienie systemu komunistycznego, wyśmianie jego absurdalnych idei. Choć mamy do czynienia z brytyjskim autorem, to powieść odnosi się do realiów znanych z bloku socjalistycznego. Stworzono dwie ekranizacje: pierwszą (animowaną) - w 1954 roku, oraz film pełnometrażowy w roku 1999. Poniżej piosenka zainspirowana dziełem Orwella.

 DEAD PREZ - "Animal in Man"





TEKST PIOSENKI: KLIK



polski tytuł: 
"Wichrowe Wzgórza"

autor: Emily Brontë

Kolejny moim zdaniem angielski "must read". Choć to jedyna powieść Emily Brontë, trzeba przyznać, że udała się jej niesamowicie. Dzisiaj stanowi kanon, choć bezpośrednio po wydaniu nie odebrano jej zbyt przychylnie. To historia miłości o gotyckim charakterze rozgrywająca się pośród wichrowych wzgórz Yorkshire. Do dnia dzisiejszego doczekała się kilku ekranizacji. Warto je obejrzeć i porównać. Najstarsza niestety nie zachowała się, ale polecam tę z 1939 roku z Laurencem Olivierem i Merle Oberon w rolach głównych. W 1970 roku powstała pierwsza kolorowa adaptacja (rolę głównego bohatera powierzono Timothy'emu Daltonowi). Natomiast za najbardziej wierną wersję uznaje się serię wyprodukowaną przez BBC z 1978 roku. Z pewnością wielu entuzjastów ma też adaptacja z 1992 roku, w której wystąpiła Juliette Binoche... słowem - ilu czytelników, tyle ekranizacji. O ile w przypadku powieści często zdarza się, że fabuła i bohaterowie przeniesieni na ekrany nas zawodzą, nie spełniając oczekiwań, wyobrażeń, lub pokazując jedynie część historii - w tym przypadku liczne ekranizacje nie tylko dowodzę popularności "Wichrowych Wzgórz", ale dają też czytelnikom możliwość znalezienia swojej ulubionej wersji.

 KATE BUSH - "Wuthering Heights" - czyż nie jest cudowna?


TEKST PIOSENKI: KLIK

polski tytuł: 
"Tessa d'Uberville"

autor: Thomas Hardy

Czy wiecie, że Thomas Hardy po raz pierwszy wydał "Tess..." w odcinkach? Powieść powstała na zamówienie i ukazywała się w gazecie. W czasach, gdy nie istniało "M jak Miłość" ani "Moda na sukces", ludzie też lubili śledzić losy ulubionych bohaterów. Jednak nie ma co porównywać telenoweli niezbyt wysokich lotów do powieści Hardy'ego. Podtytuł książki: "Historia kobiety czystej" wskazuje na centralny punkt, na którym skupił się autor. Problem dobra i zła, zagadnienie grzechu, to elementy, które Hardy rozwinął w taki sposób, że każdy czytelnik staje przed odpowiedzią na pytanie czym one są, gdzie istnieją granice, czy motyw gra rolę i czy można być usprawiedliwionym? Jako miłośniczka literatury, ale także kinematografii, ze wstydem przyznaję, że do tej pory nie widziałam "Tessy" Polańskiego. Myślę, że ten post to dobry pretekst, aby zaległości szybko nadrobić. A czy Wy widzieliście ten Oscarowy film? (Otrzymał ich w sumie 3 - za najlepszą scenografię, kostiumy oraz zdjęcia). Jakie są Wasze wrażenia?


Piosenka z Musicalu "Tess of the d'Ubervilles"



Jak podoba się Wam pomysł akcji? Polecam odwiedzić inne blogi i zapoznać się z wpisami o książkach.

 W akcji "W 80 blogów dookoła świata" udział wzięli:

Hiszpański Na Luzie 

Uzależnienie od franczuszczyzny

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim 

english-nook 

Niemiecka sofa

Blog o języku niemieckim 

Studia, parla, ama! 

Język Szwedzki 

Szwecjoblog 

Talar du svenska? 

wietnam.info 






18 komentarzy:

  1. Z wymienionych przez Ciebie klasyków przeczytałam 3.

    Władca Pierścieni to klasyk, na którego trafiłam jeszcze przed ekranizacją i zanim zrobiło się głośno o całej Trylogii. Zabawne, że najpierw trafiłam na to gorsze tłumaczenie (zawsze zapominam nazwisk tłumaczy) gdzie Bilbo miał na nazwisko Bagosz, a hobbity mieszkały nie w Shire a we Włości :). Całość bardzo mi się podobała, wymęczyła mnie tylko ta niekończąca się tułacza Froda i Bilba, bo ileż można iść ;)? Pan Tolkien naprawdę stworzył Dzieło.

    Folwark zwierzęcy czytałam już jakiś czas temu, pamiętam, że mnie te wieprze niesamowicie denerwowały ;). Wydaje mi się, że są książki do których trzeba dorosnąć, żeby je dobrze zrozumieć i ta jest jedną z nich. Chociaż 1984 podobał mi się dużo bardziej (jeśli można tak powiedzieć o książce tego typu).

    Wichrowe Wzgórza skończyłam niedawno czytać, więc jestem na bieżąco. I chyba angielskie powieści o miłości nie dla mnie (czytałam Dumę i uprzedzenie, Rozważną i romantyczną oraz Emmę). Żeby za bardzo nie zdradzać fabuły powiem tylko, że strasznie wymęczyła mnie egzaltacja głównej bohaterki nr 1, a i kolejna bohaterka była jakaś taka mało rozgarnięta. Zapewne w dużej mierze to kwestia innej mentalności (inny kraj, inna epoka), ale nie mogłam pojąć dlaczego te kobiety tak dziwnie się zachowywały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie tłumaczone na siłę nazwy własne jednak kiepsko oddają oryginał :) Pomijając jak często po prostu brzmią zabawnie. Tolkiena odkryłam "dopiero" przy okazji ekranizacji "Drużyny Pierścienia" - piszę "dopiero" ponieważ jak wspomniałam nigdy fanką fantasy nie byłam, a gdy "Władca..." wchodził do kin byłam uczennicą gimnazjum - a to nie jest powieść lekka w czytaniu. Co do "Folwarku" to zawsze była dla mnie taka lekka lektura - pomijając jej poważną treść - bardzo przyjemnie mi się ją zawsze czytało. Ciężar tematu nie odbierał mi przyjemności z lektury :) Jeśli chodzi o te bardziej miłosne powieści angielskie, m.in. "Wichrowe Wzgórza" to uwielbiam ich ekranizacje. Wszystko w nich jest takie "english". I love it!

      Usuń
    2. No właśnie to jest ciekawe, ja produkcje BBC wręcz połykam (ach ten Sherlock!) i jestem w nich zakochana, a książki takie jakieś nie teges ;).

      Usuń
    3. Diana, to nie było kiepskie tłumaczenie :) Tylko tak się wtedy tłumaczyło i w każdej szkole, gdzie kształcili się tłumacze, mówiono, żeby tłumaczyli wszystkie nazwy jak leci :)
      Na szczęście ta "polityka" się zmieniła :)

      Usuń
  2. Gdy zastanawiałam się o jakich książkach napisać w moim poście, również brałam pod uwagę Wzgórza i Tolkiena :)
    A co do Wichrowych, bardzo lubię tę piosenkę. Słyszałaś ją może w adaptacji rockowej (chyba zespołu Ambra)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę tej rockowej wersji. Tak jakoś lubię tę w wykonaniu Kate, że nigdy nie przyszło mi do głowy szukać innych! Kate rocks! Ale teraz pewnie z ciekawości poszukam... :D

      Usuń
  3. Zaskoczyłaś mnie. Moja lista wyglądałaby zupełnie inaczej. Dlaczego same klasyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dlaczego klasycy"

      "(...) jeśli tematem sztuki
      będzie dzbanek rozbity
      mała rozbita dusza
      z wielkim żalem nad sobą

      to co po nas zostanie
      będzie jak płacz kochanków
      w małym brudnym hotelu
      kiedy świtają tapety"

      Jeśli nie ma klasyki - nie ma reszty :)

      Usuń
  4. Świetny pomysł z tymi piosenkami przy każdej książce :) Dzięki temu zachowałaś charakter bloga :) A do mnie "Wichrowe Wzgórza" jakoś nie przemawiały i do tej pory jeszcze ich nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, świetny pomysł!
      Jestem dumna z siebie, bo przeczytałam wszystko poza "Tessa d'Uberville", do tego większość w oryginale (jeśli nie w całości, to we fragmentach w oryginale).

      Fakt, klasyka to nie jest coś, po co sięgam, kiedy mam wybrać sobie książkę do podróży czy do kawy, ale myślę, że warto przypominać i o niej.

      Usuń
    2. Cieszy mnie taka opinia, trochę się bałam, że czeka mnie licz za taką klasykę XD

      Usuń
  5. Zostaje mi tylko Tessa d'Uberville, chociaż przyznam, że niezbyt ten tytuł kojarzę, ale autora oczywiście tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze oficjalne polskie wydanie "Folwarku zwierzęcego" ukazało się w roku 1988, a więc w czasie, w którym Polska była, jak to nazywasz, "krajem komunistycznym" w "bloku socjalistycznym".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki za info, muszę to poprawić :) Niemniej to i tak był już schyłek tamtego okresu...

      Usuń
  7. Znam wszystkie, chociaż "Folwark..." chyba jakoś tak po łebkach czytałam ;) Najbardziej podobały mi się "Wichrowe Wzgórza" i "Tessa..." - zwłaszcza ta ostatnia mocno mnie denerwowała i oburzała, ale chyba o to w niej chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poznając kolejne pozycje na Twojej liście okazywało się, że je czytałam. Myślałam, że tak będzie do końca listy a zaskoczyłaś mnie "Tessą.."- trzeba będzie nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również lekko zaskoczył ten wybór. Spodziewałam się czegoś mniej oczywistego, ale po chwili namysłu stwierdzam, że warto wspominać o "klasykach". Osoby urodzone w latach 80. pewnie dobrze znają te pozycje, osoby urodzone w latach 90. może już niekoniecznie :P
    Również bardzo podoba mi się zestawienie recenzji z piosenkami. Świetny pomysł!
    Pamiętam jak w liceum kumple chyba przez dwa lata namawiali mnie do przeczytania "Władcy pierścienia". W końcu uległam i całą trylogię przeczytałam prawie jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...